Jak wygląda od wewnątrz mój sprzęt audio?
2008-12-15 | Autor: czesioKażdy doświadczony audiofil stwierdzi ze mną zgodnie, iż każdy zakup sprzętu nowego wymaga zapoznania się z całą budową i parametrami jego. Dlatego dzisiaj wybraliśmy nowej generacji sprzęt i opisujemy go specjalnie dla państwa.
Na ściance przedniej umieszczono tylko kilka najpotrzebniejszych manipulatorów. Umożliwił to pilot zdalnego sterowania, dzięki któremu można np. wprowadzić bezpośrednio żądaną częstotliwość. A to możliwe jest zarówno dla stacji FM, jak i AM. Pośrodku umieszczono jaskrawy niebieski (wpadający w turkus) wyświetlacz. Niestety, nie znajdziemy na nim ani wskaźnika wysterowania, ani dokładnego dostrojenia. Audiofilskim dodatkiem jest za to możliwość jego ściemniania. Na uwagę też zasługują wzmacniacze. Obudowa wykonana jest z dokładnie dopasowanych grubych blach, zaś ścianka przednia z płata aluminium. Całość posadowiono na specjalnych aluminiowo-gumowych nóżkach antywibracyjnych. Warto zwrócić uwagę na znakomite złocone gniazda. W środku znajdziemy przede wszystkim sporo... wolnego miejsca. Większość układów znalazła się w ekranowanej puszce tuż za gniazdem antenowym. Zasilacz oparty jest o trafo toroidalne oraz niewielkie kondensatory elektrolityczne. Wyjście sterowane jest przez popularny scalak na podstawce (łatwo go wymienić na coś lepszego) oraz tranzystory małej mocy. Ten sprzęt wniesie do każdego systemu powiew burzy. Dźwięk jest dynamiczny, bas punktowy, a góra zawsze obecna. Taki charakter sprawia, że nawet spikerzy “Trójki” mieli nieco podkreślone sybilanty. Niestety, przy stacjach komercyjnych, ta maniera może być uciążliwa. Często ma się wówczas wrażenie, że w sprzęcie gdzieś ukryty jest przełącznik “kontur”, który właśnie się uaktywnił. Bardzo dobrze wypada natomiast dół pasma. Bas jest szybki, ale głęboki, nieco suchy, dokładny. Spodoba się on wszystkim miłośnikom rocka. Dlatego też gitary z nagrań emitowanych przez lokalne Radio wymiatały jak burza, a stopa przywalała po brzuchu, moje zespoły głośnikowe szalały.. Przy materiale klasycznym jednak zupełnie się nie sprawdził. Altówki brzmiały jak skrzypce, zaś uderzenia kotła ? choć głębokie ? nie miały wypełnienia. W jazzie będzie natomiast różnie ? np. nagrania niewielkich składów dostawały dawkę adrenaliny, dzięki której tempo było jakby szybsze, a muzycy lepiej opłaceni. Podkreślona góra skutkowała jeszcze jedną irytującą cechą: zawsze było słychać szum towarzyszący stacji, bez względu na to, jak silny był sygnał. Czułość jego jest przeciętna, podobnie jak jego selektywność.
Kategorie: Hobby
