Hotelik, a właściwie motel.

2009-06-15 | Autor: aniaseo

Chłopak wziął mnie pewnego wieczoru w malowniczą podróż do barwnej strefy w Wielkopolsce. Podróżowaliśmy względnie długo, blisko dwie godziny, ale opłacało się. Jak dotarliśmy na miejsce zobaczyłam śliczny hotelik na obrzeżu lasu. Wzdłuż było sporo traw, a w sąsiedztwie rzeczka. Byłam całkowicie zafascynowana. 


W marcu obchodziliśmy 2. rocznicę i mieliśmy chęć na coś osobliwego. Początkowo rozważaliśmy podróż do Wilanowa na obiad albo spędzenie weekendu w Trójmieście. Nie wiedzieliśmy jednak, iż tak przepiękne tereny znaleźć można w woj. wielkopolskim. Kiedy dotarliśmy i spostrzegliśmy hotel w Pile nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom. To był wspaniały wybór! Od pierwszego momentu mieliśmy świadomość, że nie pożałujemy decyzji.
Przez cały czas mieliśmy stały kontakt z naturą. Hotel w Pile głównie umożliwił nam dogodny spokój, jednakże też umożliwił spędzanie chwil daleko od zanieczyszczeń. Jeździliśmy rowerami, wypływaliśmy łódką, więcej jeszcze urządzaliśmy sobie pikniki na trawie! Było wspaniale. Wieczorem mój partner zorganizował kolację w romantycznym otoczeniu. Niemal nie było gości w hotelu, było tak intymnie. Kelner obsługiwał jedynie nasz stolik, co więcej, bardziej to akcentowało doniosłość klimatu. W pewnej chwili przytoczono na salę spory stół. Na nim zaprezentowała się wykonana z nierdzewnej stali czekoladowa fontanna. Zaproponowano, aby każdy z nas zanurzał w niej łakocie i zachwycał się ich smakiem. W pewnym momencie Sergiusz przykląkł na kolano i wyjął z kieszeni w marynarce świecące pudełko! Rozłożył je i wtenczas spostrzegłam najbardziej zjawiskowy pierścionek jaki kiedykolwiek widziałam. Nie mogłam się nie zgodzić. Łzy spływały mi po policzkach. Propozycja ślubu oczywiście przyjęta. Euforia ogarniała całe moje ciało. Rzeczywiście osobliwy był ten wypad.


Kategorie: Turystyka